Homilia na Skałce - Kapelania Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie

Uniwersytecki Szpital Dziecięcy
w Krakowie
pw. NMP Nieustającej Pomocy
Kapelania
Przejdź do treści

Homilia na Skałce

Apostolstwo modlitwy
Jesteśmy w przededniu Bożego Narodzenia…
 
Homilia. Kraków-Skałka, 11 grudnia 2016 r.
 
„Jeden człowiek, i to ta Dziecina, w nędznym miasteczku Betlejem urodzona, miała wystąpić do walki z całym światem…” (ks. Karol Antoniewicz SJ), ze światem, który odrzucił Boga, ze światem, który zawierzył samemu sobie, postawił na moc materii, na moc panowania, postawił na kruche życie, ale ta Dziecina powaliła to, bowiem zwyciężyła miłość. Często jestem waszymi oczami i uszami, często też zbieram to żniwo różnych myśli, a może i pretensji…

 
Kiedy doświadczam cierpienia,
Nie przekonuje mnie − skarży się jeden człowiek –
Egzorcysta, uzdrowiciel, czy wybitny mówca.
Nie potrzebuję etyka i zawodowego teologa.
Irytuje mnie ksiądz podróżnik – poliglota.
Nie chcę też złotych porad z internetu
Od grupy wsparcia światłych katolików.
W tych trudnych chwilach
Chciałbym spotkać wierzącego człowieka,
Który ma moc sprawowania sakramentów.
Człowieka, co w moich ciemnościach
Miłością i przykładem swojego życia
Zapali mi światło Nadziei…
                                         ( ks. L. Szczepaniak, Wierzący kapłan)

Bóg w każdej epoce, niczym Jan Chrzciciel, w każdym czasie i miejscu powołuje takiego człowieka, człowieka wiary. Chciałem więc z mroków historii wyłonić postać, która jest na miarę naszych potrzeb, która jest związana z Krakowem, ale i z cierpieniem − ks. Karol Antoniewicz − jezuita, zmarł w połowie XIX wieku. Dla wielu być może postać zupełnie nieznana, ale słyszymy jego pieśni, chociażby: Kto krzyż odgadnie, ten nie upadnie, w boleści sercu zdanej. Kim jest ta postać, którą przywołuję i proszę o wstawiennictwo. Kim był zanim został jezuitą? Ormianin, szlachcic, gruntownie wykształcony, znający świetnie pięć języków, adwokat, ojciec pięciorga dzieci i mąż wspaniałej żony Zofii. Traci po kolei wszystkie dzieci, utracił także żonę. Kiedy ostatnie dziecko umarło, wraz z żoną Zofią postanawiają, że złożą śluby, ona, że zostanie szarytką we Lwowie, a on, że będzie jezuitą. Ale Bóg chciał jeszcze inaczej. Ona ciężko zachorowała i już w tej śmiertelnej chorobie składa śluby na łożu śmierci i umiera jako siostra miłosierdzia. Przed śmiercią zwalnia męża z tego przyrzeczenia, że wstąpi do jezuitów, ale nie zrezygnował, wstąpił i stał się apostołem krzyża. To on pisał wówczas i do nas te słowa kieruje: „Chcesz prawdy, szukaj jej na krzyżu, chcesz światłości, wyraź krzyż na sercu twoim, chcesz drogi, idź drogą krzyżową – idź za Tym, który wyrzekł: „Jam jest droga, i prawda i żywot”
(J 14,6).

Karol Antoniewicz był apostołem krzyża. On uśmierzał rabację krakowską, małopolską, gdzie podburzeni chłopi przez Jakuba Szelę rabowali dwory, gdzie była rzeź galicyjska. On swoim ciepłym i przekonującym słowem zwracał masy ludzi ku Bogu i zbliżył ich do pojednania wzajemnego. To on był kaznodzieją, gdy Kraków spłonął w połowie XIX wieku, gdy tu pobliska bazylika Franciszkanów, gdy Dominikanie, i prawie cały rynek spłonął, głosił słowo Boże i zbierał pieniądze, by odbudować Kraków. To on na Śląsku budził polskość, był prześladowany przez zaborców, ale jak początek w cierpieniu, tak i koniec, bowiem gdy wybuchła epidemia cholery w Poznańskim, nie opuścił chorych i umierających, ale został z nimi i, spowiadał ich, pomagał i umarł jak męczennik.
 
Postać ta jest wiarygodna, bo przejął się słowem, każdym słowem wypowiedzianym z wysokości Krzyża, ale i także słowami Chrystusa: „Chcesz iść za Mną, to weź krzyż swój i naśladuj Mnie”. „Każdy miłosierny uczynek nie skropiony krwią i łzą Boską; każdy miłosierny uczynek, któremu On nie pobłogosławi, nie ma prawdziwego w sobie życia”. (ks. Karol Antoniewicz).
 
A więc odnajdujemy miejsce pod Krzyżem, swoje miejsce….


Nie lękaj się, Bóg nie opuścił Cię…
Był, jest i będzie z Tobą.
Będzie też w chwili umierania…
On jest większy od wszechświata,
A przecież bez trudu mieści się w Twoim sercu.
Zaufaj mu, gdy tak bardzo cierpisz.
Jeszcze chwila – wytrzymaj.
Gdy minie napięcie walki o życie,
Ogarnie Cię Jego światło miłości
I nastanie upragniona cisza.  
 
                                     (ks. L. Szczepaniak, Dla Maćka)

„Nie lękaj się! Bóg jest z Tobą” − uczył Karol Antoniewicz tych, którzy byli zranieni żałobą.  Miał dla nich szczególny dar pocieszenia. „Ciężkie może, ale błogosławione będą koleje życia twego, boś od młodych lat poczęła chodzić do szkoły krzyża – tak pisze do matki, która straciła dziecko. „Do tej szkoły prawdziwej i jedynej mądrości, bo to szkoła, w której sam Chrystus jest nauczycielem”. Nikt tak, jak on wówczas nie potrafił pochylić się nad cierpieniem dziecka.

 
W bezbożnym świecie
Honoru człowieka broni dziecko. szczególnie dziecko cierpiące.
Niezachwianą jest jego wiara w Boga,
Który wszystko może i nie przestaje kochać.
Spojrzenie niezmącone jakąkolwiek kalkulacją
Jest niczym źródło, w którym widać głębię czystej duszy.
Teologia dziecka jest czystą i bezinteresowną miłością.
Nadzieja jest niezachwiana i zuchwale odważna.
Rozmowa z Bogiem ufna, ale i bardzo konkretna.
Nie tracącym wiary w cierpieniu.
Ich niewinna ofiara przyzywa Sąd Boski,
A jednocześnie uprasza Miłosierdzie.
Bóg lituje się nad złymi dorosłymi ludźmi,
Bo w małych męczennikach rozpoznaje swojego Syna – Jezusa.
 
 
Tak, to prawda, świat istnieje jeszcze dzięki dzieciom.
bo Chrystus powiedział: „Jeśli nie staniecie się jak dzieci,
nie wejdziecie do Królestwa Niebieskiego”.  
 
                                                       (ks. L. Szczepaniak, W bezbożnym świecie)

Tam jest Twoje dziecko, staje przed obliczem Boga, jest przyjacielem Boga, jest tym świętym, które uprasza nam łaski. Ks. Karol Antoniewicz widział całość Wcielenia. Jako jeden przekaz biblijny, ale także i ten przekaz, który jest niezwykły, przekaz serca do serca.
   
„Kto Ciebie nie kocha w żłobku złożonego − Panie Jezu − ten nie potrafi Cię kochać na krzyżu rozpiętego!” (ks. Karol Antoniewicz).
 
Żłóbek jest w cieniu krzyża. My śpiewamy dzisiaj, radośnie, za chwilę będą kościoły ozdobione choinkami, łańcuchami, roziskrzą się nasze domy przed wieczerzą wigilijną, ale przecież z tego żłóbka wyrośnie krzyż i ten krzyż musi wybrzmieć także tu, na Skałce.

 
Leżała na łóżku jak zwiędły kwiat.
Chciałem odejść myśląc, że śpi,
Ale dla pewności wypowiedziałem jej imię.
Dziewczynka otworzyła oczy i złapała mnie za dłoń.
Zaśpiewaj – powiedziała dławiąc się słowami.
„Pan Jezus już się zbliża” – nieśmiało zacząłem.
Zapadłe oczy napełniły się szczęściem,
A jej ciałko ożyło niczym kwiat napojony wodą.
Lekko skinęła dłonią, abym podał jej Hostię.
Stało się – Jezus zamieszkał w jej sercu,
A ja stałem modląc się przed dzieckiem – dzieckiem monstrancją.
                                                             (ks. L. Szczepaniak, Patrycja − przyjaciel Jezusa)

Potrzeba nam wiary… Cierpienie samo w sobie może zranić naszą psychikę, może zaburzyć funkcjonowanie organizmu, ale jeśli jest wiara, nie zmąci ducha, tam w głębinie jest pokój. Ks. Karol Antoniewicz dostrzegł to, co jest dziś nam bardzo potrzebne, tu, ale i także w innych miejscach, gdzie was pośle Bóg, byście pocieszali. „Przy żłobku Pana Jezusa wam pierwsze miejsce się należy. Mówi do dzieci: „Stańcie przy żłobku Dzieciątka Jezus, otoczcie Go jakby wieńcem serc waszych! − Pierwszą koronę męczeńską − wyście odniosły”.
Są przy Żłóbku, to jest wasza najważniejsza radość, to nas gromadzi tu w tej świątyni. Nie tylko płomyk zapalony, który jest symbolem miłości, pamięci, nadziei, ale świadomość, że są z Bogiem, że kochają, że przyzywa ich miłość naszą miłość.
 
„Biedna matko, coś utraciła dziecię serca, [biedny ojcze] – w miłości twojej kto cię zrozumie, kto cię pojmie, kto cię pocieszy!” – Antoniewicz pisał. „Ach, ta, która wszystkich matek boleści nosiła w sercu swoim! Maryja! […]. Stań z Maryją pod krzyżem, a tam miejsce zawsze próżne zastaniesz, bo mało kto tam spieszy; dziecko twoje z Jezusem na krzyżu, bądź ty z Maryją pod krzyżem”. Nie bójcie się tego porównania. Stajemy pod krzyżem, a więc jesteśmy przyjaciółmi Jezusa
 
„Każdy człowiek ma gwiazdkę swoją, która go do krzyża prowadzi” (Ks. Karol Antoniewicz). Raczej tak nie patrzymy na Gwiazdę Betlejemską. Ona ma nas zaprowadzić do miłości i do radości, pokoju, prezentów. Tak postrzega świat. Nawet ludzie wierzący, którzy jeszcze nie wiedzą, co to cierpienie, ale ta gwiazda prowadzi nas do krzyża, „[…] i ta gwiazdka świeci w myśli twojej i ta świeci w duszy twojej. Czy znasz gwiazdkę twoją? Czy wiesz, jak się ona nazywa? –To jest miłość, bo miłość jasna, bo miłość spokojna, bo świeci w ciemnej nocy. […] Gwiazdką naszą każda myśl dobra, to każde słowo Boże”. (ks. Karol Antoniewicz)
 
To każdy akt nadziei, wiary, miłości, to dobroć wasza, to przezwyciężanie smutku duchowego radością, tą gwiazdą jest też podanie braterskiej dłoni, gdy ktoś upada i mówi: nie dam rady, już nie pójdę, nie mam siły, już chyba nie wierzę, pomóż, podnieś, a będzie najprawdziwsze Boże Narodzenie w Twojej rodzinie, wśród Twoich najbliższych…
 
 
 
Apostolstwo modlitwy
„Uczniowie Krzyża Świętego”
im. Ks. Karola Antoniewicza SJ
przy Kapelanii USD w Krakowie
30-663 Kraków, ul. Wielicka 265
 
 
Wróć do spisu treści